W starym dworku we Wnykach czai się zło

29 września 2019

Kim lub czym jest tytułowy Pokrzyk?

Tej informacji nie można zdradzić czytelnikowi, ponieważ wyjaśnienie jest zespojone z najważniejszymi elementami fabuły. Katarzyna Puzyńska zabiera nas po raz jedenasty do świata swojej sagi, tym razem rozpoczynając akcję w starym dworze we Wnykach, w którym straszy. Mrożące krew w żyłach historie o duchu płonącego chłopca opowiadają mieszkańcy, którzy boją się nawet przekroczyć próg rozpadającego się domu. Weronika Podgórska trafia do wsi przez przypadek, bo szuka dworku dla swojej matki, na wzór swojego. To, co tam przeżyje i zobaczy, stanie się osią narracyjną całej książki. Pokrzyk trzyma w napięciu nawet lepiej niż jego poprzednik „Rodzanice”, a zakończenie jest już małym dziełem sztuki.

 

Bohaterowie w komplecie

W „Pokrzyku” powracają znane nam z wcześniejszych tomów postacie. W Lipowie pojawiają się członkowie rodziny Orłowskich, którzy przybyli na świętowanie rocznicy ślubu Leokadii i Juliana. Zdradzę, że żadna z postaci nie dożyje dnia uroczystości, a rozwikłaniem zagadki ich morderstwa zajmie się Mariusz Nowakowski, były mąż Weroniki, były policjant i prywatny detektyw. Pozostawione w domu tropy, a także wrodzona podejrzliwość pozwalają mu skupić się na postaci swojej zleceniodawczyni, której zachowanie bardzo mu się nie podoba.

Pojawia się Klementyna Knopp, która cały czas przypomina sobie o duchu płonącego chłopca. W dodatku chce się rozliczyć z przeszłością, niefortunnie dla niej pojawiając się na każdym miejscu zbrodni.Daniel Podgórski cały czas stara się ustalić jaki był udział jego przyjaciółki w morderstwie Joanny, dziennikarki z poprzednich tomów sagi. Obciążenie Klementyny jest tym większe, że związane z Orłowskimi konflikty są również zrzucane na nią. I wtedy podejrzliwość zaczyna się odzywać silniej, nie tylko w Danielu.

Autorka pozostawia tu bardzo duże pole do popisu dla czytelnika, pozwala mu zbierać samemu tropy, a jednocześnie wyciągać wnioski, które nie wydają się na pierwszy rzut oka tak oczywiste. W sprawie rozpościera się wachlarz kłamstw i intryg, sięgających kilku dekad, w których łatwo się pogubić.

 

Śledztwo dwutorowe

By dotrzeć do rozwikłania zagadki dostajemy dowody w dwóch przedziałach czasowych. Jedno śledztwo jest prowadzone współcześnie, drugie sięga kilkudziesięciu lat wstecz, a z pozoru nieistotne wspomnienia członków rodziny nabierają zupełnie nowego charakteru i stawiają seniorów Orłowskich w nowym świetle. Czy to faktycznie małżeństwo miłych, nieinwazyjnych staruszków?

Co tak naprawdę stało się w starym dworku we Wnykach? Kim jest Sebastian Madej? Dlaczego ktoś upstrzył ściany dworku jednym, przerażającym słowem? To tylko niektóre z pytań, które będziemy sobie zadawać podczas czytania książki. Wprawny, obeznany z sagą czytelnik z pewnością rozwikła kilka zagadek podczas lektury, jednak wątpliwym jest, że ktokolwiek jest w stanie przewidzieć zakończenie. A ono, jak w każdej książce Puzyńskiej, jest nad wyraz zaskakujące.

 

 

 

Superman z piórami lub sierścią

19 września 2019

Ważniejsi od ludzi?

Okazuje się, że zdobycze cywilizacyjne, wygrane wojenne, czy ratownictwo medyczne wcale nie jest wyłącznie domeną ludzi. G.L. Marvel w książce „Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat. 51 superbohaterów z krwi i kości” przedstawia historie zwierząt, które znacznie przyczyniły się do zmiany ludzkiego świata, a czasami nawet ratowały nasze życia. Bohaterowie, o których opowiada, to często stworzenia niesłusznie niedoceniane, którym powinniśmy poświęcić swoją uwagę. Książka, poza wysokim walorem edukacyjnym, niesie za sobą refleksję odnośnie uczuciowości, oddania i empatii, których nie brakuje zwierzętom związanym z człowiekiem.

Publikacja może łączyć pokolenia, jest przeznaczona zarówno dla starszych jak i młodszych czytelników. Może być również odkrywana wspólnie, co z pewnością dodatkowo niesie za sobą walor dodatni w postaci budowania więzi. Subiektywnie wybrani przez autora bohaterowie to z pewnością kropla w morzu przypadków, w których możemy docenić niedoścignioną i niezaprzeczalną rangę zwierząt w naszym życiu. Wszystko wskazuje na to, że jest podstawą do kolejnej, podobnej tematycznie książki, co cieszy.

 

Nie tylko te prawdziwe

Poza oczywistymi przykładami bohaterskich psów, niedźwiedzi, słoni, a nawet papug, książka pozostawia tez miejsce dla stworzeń niezwykłych, pozostających do dzisiaj w świecie legend, miejskich podań czy nawet baśni. Znajdziemy tu smoki, Yeti oraz potwora z Loch Ness. Możemy nawet sami narysować swoją wersję i przesłać ją do wydawnictwa! Pomoże nam w tym ostatnia strona, która przeznaczona jest na rysunek, bez względu na wiek wykonującego, a co ważne, skończoną pracę możemy wysłać na adres wydawnictwa.

Materiał podzielony jest na konkretne tematy: ratunek, zabawa, nauka i wydarzenia niezwykłe. Znajdziemy tu stworzenia znane z popkultury, czy nawet owiane legendą: kosmonautkę Łajkę, żołnierza Wojtka, psa policjanta, owieczkę Dolly lub chwalonego na Zachodzie Britchesa. Poza znanymi „celebrytami” znajdujemy opowieści o mówiącym koniu, papudze na usługach służb specjalnych oraz kucyku, który potrafi typować dowolne zakłady bukmacherskie. Większość historii jest opisanych lekko, niezwykle humorystycznie i przede wszystkim z zachowaniem chronologii i potwierdzeniem źródeł historycznych. To cenna, niemęcząca lekcja zarówno o zwierzętach jak i dziejach rozwoju cywilizacji, medycyny, a nawet kosmonautyki. Książka nie posiada smutnych historii, wszystkie, mimo niektórych przeciwności, kończą się dobrze. To wartościowa lekcja empatii, niezwykła opowieść o przywiązaniu i oddaniu. Warta uwagi w każdym wieku.

 

Odnawiam dusze. Piosenki, ludzie, czas

9 września 2019

Autor tej książki pisze teksty piosenek, które nucimy od lat. Każdy zna „Wypijmy za błędy”, „Życie jest nowelą”, „To nie ja” czy „Dumkę na dwa serca”. Są w repertuarze najwybitniejszych polskich wykonawców, bo ich autor, Jacek Cygan, to prawdziwa marka polskiej muzyki pop. Teraz wydał książkę, w której opowiada o swojej pracy i artystach, którzy śpiewają jego teksty. „Odnawiam dusze. Piosenki, ludzie, czas” to pełna anegdot, barwna opowieść o świecie polskiej rozrywki, którą Cygan współtworzy już od pół wieku.

Ostatnia piosenka Wodeckiego

To właśnie on napisał ostatnią piosenkę dla Zbigniewa Wodeckiego. Miała znamienny tytuł „Chwytaj dzień”. Artysta poprosił o nią na krótko przed swoją śmiercią i jak się okazuje nie zdążył już poznać tego tekstu. Kiedy Cygan skończył go pisać, była druga w nocy, zdecydował więc, że rano jeszcze raz zerknie na piosenkę i dopiero wtedy wyśle Wodeckiemu. Ale o poranku przeczytał na wszystkich portalach dramatyczne nagłówki o tym, że Wodecki miał udar i jest w szpitalu. Zmarł kilka dni później.

W książce Cygana jest wiele takich wzruszających, osobistych historii, ale jeszcze więcej opowieści zabawnych i anegdotycznych. Na przykład o tym, jak napisał w jedną noc „Łatwopalnych”, jeden z wielkich przebojów Perfectu. Albo jak powstawał utwór „To nie ja”, który Edyta Górniak zaśpiewała na Eurowizji. Piosenkarka ukryła przed autorem, gdzie piosenka będzie miała premierę, żeby go nie stresować… Cygan pisze dużo o swoich przyjaźniach z artystami, o ich osobowościach, talencie, stylu pracy, zwyczajach. Mówi, że lubi głębiej poznać osobę, która będzie śpiewać jego słowa. Opowiada też barwnie, jak pisze swoje teksty – często w nocy, zawsze ręcznie, ołówkiem, zaczynając od jednej linijki i zapisując potem kolejne wersje i pomysły na tysiącach kartek.

Nie tylko piosenki

Jacek Cygan jest oczywiście najbardziej znany ze swoich piosenek. Inspirujących, wzruszających, dowcipnych. Napisał ich ponad tysiąc, z których wiele stało się wielkimi przebojami. Pracują z nim największe tuzy polskiej rozrywki, m.in. Kayah, Edyta Górniak, Ryszard Rynkowski, Grażyna Łobaszewska, Maryla Rodowicz, Stanisław Sojka. Tytułowa fraza książki „Odnawiam dusze” także pochodzi z jego piosenki, napisanej dla zespołu Perfect.

Ale nie tylko z pisania tekstów znany jest Cygan. To prawdziwy człowiek-orkiestra. Tworzy scenariusze, wydaje tomiki wierszy, wymyśla widowiska telewizyjne, organizuje festiwale muzyczne i zasiada w nich jako juror. A teraz opublikował wspomnienia, które czyta się znakomicie. Autor świetnie czuje słowo, więc to naturalne, że potrafi zajmująco opowiadać. „Odnawiam dusze” to naprawdę przyjemna lektura.